Ulubiony cytat (motto?)
My brother has the brain of a scientist or a philosopher,
yet he elects to be a detective: what might we deduce about his heart?
- Mycroft Holmes
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luźne przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luźne przemyślenia. Pokaż wszystkie posty
sobota, 9 stycznia 2016
"Bezmyślnym życiem żyć człowiekowi nie warto"
180 post na blogasku. Przyzwoicie, przyzwoicie. Zeszły rok, od lutego, udało mi się prowadzić bloga praktycznie bez przerwy.
Niestety "bezmyślnym życiem żyć człowiekowi nie warto", a słabymi wpisami bloga prowadzić nie warto. W związku z tym Skraj Nieskończony ponownie idzie w uśpienie na czas bliżej nieokreślony (pewnie nawet pół roku bez blogowania nie wytrzymam...), a linki do co ciekawszych moich tekstów będą dalej się ukazywały na fanpage'u.
Nie mówię: żegnajcie, tylko: do zobaczenia!
niedziela, 3 stycznia 2016
czwartek, 31 grudnia 2015
Podsumowanie 2015
Wow, to już kolejny rok minął. Jak to szybko mija. Dzień za dniem i nagle już się robi 2016. A wydaje mi się, że poprzedni Sylwester był zaledwie parę dni temu.
To był dość ciekawy czas.
Przeczytałem około pięćdziesiąt książek, obejrzałem 80 filmów, byłem na kilku spektaklach teatralnych. Wydaje mi się, że to całkiem przyzwoity wynik. Co mogę polecić?
piątek, 11 grudnia 2015
Osobiste luźne przemyślenia przedświąteczne
Hej hej moi kochani czytelnicy! Nie wiem w sumie ile Was mam, czasem pojawi się jakiś komentarz, czasem dwa czy trzy, oczywiście mam też kłamiące statystyki. Ale ja nie o interakcji z czytelnikami tym razem. Zapraszam do czytania!
piątek, 13 listopada 2015
Czytaj. Po prostu.
Ile masz lat? Na potrzeby tego
tekstu przyjmijmy że dwadzieścia pięć. Jeśli mniej – masz szczęście, jeśli
więcej – tym gorzej dla Ciebie. Ale może jeszcze nie wszystko stracone. A teraz
odrobina matematyki. 15 * 30 * 365 daje nam przyprawiającą o zawrót głowy
liczbę 164 250, teraz podzielmy to przez 300 i otrzymamy niebagatelną
liczbę 547. Pewnie już się domyśliłeś – ta ostatnia liczba to ilość książek,
które przeczytałbyś w ciągu piętnastu lat swojego życia, czytając po
trzydzieści stron dziennie, dzień w dzień. Gdybyś tylko stosował „metodę drobnej przewagi”.
piątek, 16 października 2015
Czemu filozofia?
Dlaczego istnieję? Dlaczego świat istnieje? Zadawałeś sobie kiedyś
takie pytanie? Jestem pewny, że tak.
Pytanie „dlaczego?”, po grecku „Dia Ti?” jest pytaniem podstawowym, od
którego zaczyna się jakakolwiek refleksja naukowa. Pytając „dlaczego?” kwestionujesz
to co widzisz, zaczynasz filozofować. I właśnie o filozofii chciałbym Ci
dzisiaj opowiedzieć. Pragnę zachęcić Cię do jej studiowania
piątek, 31 lipca 2015
Dzisiaj tak nieco bardziej osobiście...
Przyznam się szczerze, że nie rozumiem Internetu. W sumie nie jest to żaden wstyd, myślę, że jeszcze wiele osób oprócz mnie go nie pojmuje, ale czasem moja ignorancja wprawia mnie w nielichą konfuzję. O co mi dokładniej chodzi? Zapraszam do czytania.
piątek, 19 czerwca 2015
Jak być bogatym?
Coś wam jeszcze powiem. Bieda nie uszlachetnia. Byłem bogaczem i biedakiem. I za każdym razem wybrałbym bogactwo. (...) Jeśli ktoś w tym pokoju myśli, że jestem materialistą, niech zapierdala tyrać w McDonaldzie, bo tam, kurwa, jego miejsce!Dostałem w niedługim czasie trzy zapytania na ten sam temat, związany z moim opisem na blogu, tj:
Ustalmy jedną rzecz - blogi otwarte, takie jak mój, nigdy nie są pisane dla siebie, zawsze dla mniejszej lub większej publiczności. W związku z tym, zgodnie ze złotą zasadą "nasz klient, nasz pan", zamierzam odpowiedzieć na pytanie: "Jak być bogatym?" Zapraszam do czytania.
piątek, 20 lutego 2015
Powrót?
Pewne rzeczy są jak narkotyki. Do swoich narkotyków mógłbym zaliczyć, w kolejności przypadkowej, książki, kobiety, hazard, filozofię, filmy... czy też pisanie bloga. A szerzej - istnienie w Internecie. Zapraszam do przeczytania tej krótkiej notki i ewentualnego komentarza.
sobota, 18 października 2014
Setny post... Bez tytułu
Zabierałem się do napisania tego tekstu bardzo długo, bo aż od połowy września, a więc miesiąc praktycznie. W momencie gdy pisze te słowa wciąż jeszcze nie wiem o czym on finalnie będzie i ile korekt przejdzie nim ujrzy światło dzienne, dość powiedzieć, że Wy zobaczycie go w sobotę, 18 października w samo południe. Jest on wypadkową moich przemyśleń po przeczytaniu "Nieznośnej lekkości bytu", a także, jak zawsze, luźnych rozmyślań na temat życia, które ostatnio mój umysł zaprzątają. Zapraszam do czytania!
wtorek, 19 sierpnia 2014
Ludzie to najniebezpieczniejsze zwierzęta na Ziemi
Mieliście ochotę na "luźne przemyślenia" w moim wykonaniu? Proszę bardzo, w takim razie pora na kilka myśli, które mi przyszły, odkąd mieszkam sobie w centrum Warszawy. Zapraszam do czytania!
środa, 23 lipca 2014
Ideał kobiecego piękna
Mógłbym, oczywiście, silić się na jakieś uogólnianie, na napisanie małego eseju o ideale piękna kobiecego, o tym jak się zmieniał na przestrzeni wieków i tak dalej, i tym podobne. Jednakże ja tak naprawdę nie jestem zbyt zarozumiały, cechuje mnie pokora, więc napiszę o moich ideałach kobiecego piękna. Co mnie kręci, co mnie podnieca. Zapraszam!
środa, 18 czerwca 2014
Chichot czwartej władzy
Dzisiejszą notkę sponsoruje fragment wiersza Jerzego Czecha:
Że spadłeś,to zwykły los Polski
Każdy w końcu z liny tej spadnie
Tylko czemuś zapomniał, Wielopolski,
Że upadać też trzeba ładnie?
Że spadłeś,to zwykły los Polski
Każdy w końcu z liny tej spadnie
Tylko czemuś zapomniał, Wielopolski,
Że upadać też trzeba ładnie?
Jako, że już wkrótce pojawi się u mnie recenzja filmu "Piąta władza", który opowiada historię Wikileaks to pozostając w klimacie przecieków skrobnę kilka słów na temat "Afery taśmowej". Jestem po lekturze elektronicznego wydania najnowszego numeru "Wprost" (Uwierzycie, że w poniedziałek już we wszystkich sklepach w Radości nie było bo ludzie wykupili?!) , a więc można powiedzieć, że jestem na bieżąco. Zacznę może od tego, że moim zdaniem znacznie przecenia się możliwości "piątej władzy" czyli tych mediów nie głównego nurtu i zbyt wcześnie odtrąbiono śmierć mediów tradycyjnych. Najlepszym tego przykładem jest zaczynający się właśnie "zamach stanu", który będzie moim zdaniem niczym innym jak siłowaniem się rządu z mediami. Kto wyjdzie z tej walki zwycięsko? Nie mam bladego pojęcia, moim zdaniem najistotniejsze jest to kto w ciągu najbliższych dni zdoła narzucić swoją narrację. W chwili w której to piszę policja właśnie ewakuowała się z siedziby "Wprost" gdzie przesiedzieli cały dzisiejszy dzień, próbując, z tego co zrozumiałem, wymusić oddanie materiałów kompromitujących zamieszanych w aferę polityków i zmusić do ujawnienia tożsamości informatora, czyli wymusić złamanie tajemnicy dziennikarskiej. Jestem szalenie ciekawy jak to się dalej potoczy, będę śledził z uwagą doniesienia mediów, ale podejrzewam, że komentować tego na bieżąco na blogu nie będę, bo trochę szkoda mi na to czasu.
środa, 11 czerwca 2014
To znienawidzone uczucie...
Gdy kładziesz się do łóżka o drugiej czy trzeciej nad ranem, a następnie przez godzinę czy dwie nie możesz zasnąć, jednocześnie czując stu procentowe wyczerpanie organizmu, ale jesteś zbyt pobudzony by zasnąć. I tak leżysz w ciemności, zamykasz, otwierasz oczy i klniesz w myślach, przysięgając sobie, że to już ostatni raz... Ech.
niedziela, 8 czerwca 2014
O kobietach...
Zaplanowałem, że dzisiaj napiszę tekst o kobietach. Na początku chciałem z góry przyjąć jakąś tezę, możliwie kontrowersyjną, ale szybko ten pomysł porzuciłem. Przyznam, nie bez wstydu, że do tematu podchodzę z pewną dozą nieśmiałości. Jak mówi bezbłędny Łysiak: (...) gdyż kiepsko znam się na kobietach. Notabene: nie znałem się za dobrze nigdy, a upływający czas, miast mnie edukować, tylko pogłębiał moją ignorancję i mnożył mi pytajniki wobec białogłów. Ma on, cholera, rację.
Moje dotychczasowe przeżycia z przedstawicielkami płci ładniejszej są raczej pozytywne. Oczywiście może to być związane, że według mnie wszyscy ludzie są dobrzy, ale wydaje mi się, że więcej z tym wspólnego ma ta słodka rzecz zwana kobiecością, która sprawia, że prawie zawsze kontakt z tymi istotkami jest czystą przyjemnością.
Od czasów "Sztuki kochania" Owidiusza ludzie nie powiedzieli nic ciekawego o podrywaniu, także w tej kwestii spuszczę zasłonę milczenia, niech Was zadowoli moje stwierdzenie, że nie mam wystarczającej eksperiencji by się wypowiadać.
Inną sprawą, którą warto poruszyć jest kwestia chuci, czyli po naszemu, ochoty na seks. Chociaż wiadomo, że temperamenty mogą być różne, to czytałem gdzieś o wynikach badań, które lapidarnie można streści w zdaniu: przed 30stką facetom bardziej się chce, po 30stce kobietom. Ile w tym prawdy przekonam się za kilka lat...
Oczywiście miłość niejedno ma imię, jednak jak widzicie skupiam się tutaj tylko na opisie kobiet jako istot zmysłowych, na miłości erotycznej.
Zawsze zaskakiwało mnie ile ludzie są skłonni zrobić z miłości. Mógłbym podać kilkanaście zabawnych anegdotek, co też robiłem by przyciągnąć uwagę kobiet i samiczek, ale to nie miejsce ku temu. Właśnie, użyłem słowa "samiczka", nie bez powodu. Odezwie się mój szowinizm, ale zasadniczo dzielę dziewczyny na Kobiety (przez duże "K") i samiczki. Prawdziwych Kobiet jest raczej niewiele. Większość ludzi jest głupia, dotyczy to obu płci i ta większość po stronie płci pięknej jest nazywana przeze mnie za Łysiakiem "samiczkami".
Ale, jak to powiedział Wilbur Smith ustami którejś z postaci w jednej ze swoich powieści "gdy raz tego spróbujesz, już nigdy nie będziesz chciał przestać." I mam wrażenie, że nieważne jest, czy zrobi się to z bystrą, czy głupiutką kobietą, czyż nie?
Moje dotychczasowe przeżycia z przedstawicielkami płci ładniejszej są raczej pozytywne. Oczywiście może to być związane, że według mnie wszyscy ludzie są dobrzy, ale wydaje mi się, że więcej z tym wspólnego ma ta słodka rzecz zwana kobiecością, która sprawia, że prawie zawsze kontakt z tymi istotkami jest czystą przyjemnością.
Od czasów "Sztuki kochania" Owidiusza ludzie nie powiedzieli nic ciekawego o podrywaniu, także w tej kwestii spuszczę zasłonę milczenia, niech Was zadowoli moje stwierdzenie, że nie mam wystarczającej eksperiencji by się wypowiadać.
Inną sprawą, którą warto poruszyć jest kwestia chuci, czyli po naszemu, ochoty na seks. Chociaż wiadomo, że temperamenty mogą być różne, to czytałem gdzieś o wynikach badań, które lapidarnie można streści w zdaniu: przed 30stką facetom bardziej się chce, po 30stce kobietom. Ile w tym prawdy przekonam się za kilka lat...
Oczywiście miłość niejedno ma imię, jednak jak widzicie skupiam się tutaj tylko na opisie kobiet jako istot zmysłowych, na miłości erotycznej.
Zawsze zaskakiwało mnie ile ludzie są skłonni zrobić z miłości. Mógłbym podać kilkanaście zabawnych anegdotek, co też robiłem by przyciągnąć uwagę kobiet i samiczek, ale to nie miejsce ku temu. Właśnie, użyłem słowa "samiczka", nie bez powodu. Odezwie się mój szowinizm, ale zasadniczo dzielę dziewczyny na Kobiety (przez duże "K") i samiczki. Prawdziwych Kobiet jest raczej niewiele. Większość ludzi jest głupia, dotyczy to obu płci i ta większość po stronie płci pięknej jest nazywana przeze mnie za Łysiakiem "samiczkami".
Ale, jak to powiedział Wilbur Smith ustami którejś z postaci w jednej ze swoich powieści "gdy raz tego spróbujesz, już nigdy nie będziesz chciał przestać." I mam wrażenie, że nieważne jest, czy zrobi się to z bystrą, czy głupiutką kobietą, czyż nie?
piątek, 30 maja 2014
Paradoxowe przemyślenia
Siedzę sobie właśnie w Paradox Cafe na Anielewicza, 4 godziny do spotkania z grupą planszówkową. Trochę sporo. Uznałem, że spożytkuje ten czas na napisanie jakiegoś wpisu na moim wesołym blogu. Niestety w maju było naprawdę ciężko udać się do teatru i mi się ta sztuka nie udała, ale nic to! W czerwcu pójdę dwa razy. Paradox Cafe. Knajpa którą odkrył przede mną mój przyjaciel W. koło rok temu. On jest tu stałym bywalcem, ale ja też... wsiąkłem. Niepowtarzalny klimat, ciekawi ludzie, przyjazna obsługa i niskie ceny. No po prostu warto tu przychodzić, jeśli jeszcze tu nie byliście - polecam.
Moje obecne życie określiłbym jako umiarkowanie ciekawe, przynajmniej obecnie, ale za to spokojne. To dla mnie bardzo istotne, ten spokój, przewidywalność. Myślę nad tym jak mojego bloga ulepszyć, a także jak lepiej zarządzać swoim czasem, bo mi go wiecznie na wszystko brakuje. Myślę, że już od dwóch lat nie znam takiego uczucia jak nuda. Jest coś w powiedzeniu, że "inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi". Taaak to takie głębokie. Muszę jeszcze popisać nieco postów nim zacznę ludzi spraszać na mojego bloga. W każdym razie zachęcam Was do komentowania, lajkowania, share'owania czy co tam innego ludzie w Internetach robią...
Moje obecne życie określiłbym jako umiarkowanie ciekawe, przynajmniej obecnie, ale za to spokojne. To dla mnie bardzo istotne, ten spokój, przewidywalność. Myślę nad tym jak mojego bloga ulepszyć, a także jak lepiej zarządzać swoim czasem, bo mi go wiecznie na wszystko brakuje. Myślę, że już od dwóch lat nie znam takiego uczucia jak nuda. Jest coś w powiedzeniu, że "inteligentny człowiek nigdy się nie nudzi". Taaak to takie głębokie. Muszę jeszcze popisać nieco postów nim zacznę ludzi spraszać na mojego bloga. W każdym razie zachęcam Was do komentowania, lajkowania, share'owania czy co tam innego ludzie w Internetach robią...
poniedziałek, 26 maja 2014
Śmierć generała i eurowybory
Pisać o swoim stricte prywatnym życiu raczej nie będę, bo uważam, że to nie uchodzi, ale różne przemyślenia nt. rzeczy bieżących... Dlaczego nie? Generał Jaruzelski nie żyje. Czy to dobrze, czy to źle? Myślę, że większości moich rówieśników, jak i również osób młodszych ode mnie ni to ziębi ni to grzeje. Nie mówię, że jest tak w wypadku osób z mojego otoczenia; muszę Wam wyznać, że żyję w strasznie rozpolitykowanym towarzystwie. Moim zdaniem dobrze, że Jaruzelski gryzie już glebę. Nie sądzę, żeby kiedykolwiek spotkał go proces, niech więc spotka się z sądem bożym. Drugi temat - eurowybory. Poszedłem, zagłosowałem i jestem zadowolony z wyniku KNP i PiS. Prawdę mówiąc dość lekceważę sobie sam pomysł wyborów jako takich, ale chodzić chodzę, gdyż uważam, że tak należy. Ale gdyby miało mnie to naprawdę pociągać, to zrobiłbym to w nieco inny sposób, mianowicie będąc po trzydziestce zebrałbym z 30-50 swoich znajomych, wyjechałbym z nimi na jakąś wieś, a następnie przejął władzę w całej miejscowości i poobsadzał stanowiska "przyjaciółmi królika". Cyniczne, ale moim zdaniem by zadziałało. Coś a'la "Zakazane Imperium" na poziomie mikro. I to tyle na dzisiaj, mam nadzieję, że Wam się podobało no i do zobaczenia w następnym wpisie!
PS. Trenuję krótką formę, ten jak i inne luźne przemyślenia będę starał się zmieścić na 1 kartce papieru.
PS. Trenuję krótką formę, ten jak i inne luźne przemyślenia będę starał się zmieścić na 1 kartce papieru.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











